Pewien ważny drobiazg w przygotowaniu do Pierwszej Komunii

Uważasz to za ciekawe i wartościowe

W przygotowaniu do Pierwszej Komunii częstym elementem jest wręczanie jakiś pamiątek, bądź w trakcie przygotowania, bądź w czasie samej uroczystości, bądź po niej w białym tygodniu.

Różne to są „gadżety” – różaniec, medalik, książeczka do nabożeństwa, obrazek-pamiątka, Pismo Święte. Problematyczne mi się wydaje wręczanie czegokolwiek w trakcie uroczystości. Niepotrzebnie przedłuża uroczystość i odwraca uwagę. Można pamiątki rozdawać w białym tygodniu. Najlepszym jednak czasem wydaje się okres przygotowań.

Ale…

Pomyślałeś KTO ma to wszystko wręczać?

Często robi to ksiądz. Nie ma w tym niczego nagannego, ale myślę, że lepiej byłoby, gdyby te pamiątki wręczali rodzice. Uważam, że będzie to miało znaczenie, że dziecko otrzyma je „z rąk” ojca czy matki. Skoro rodzice mają mocny, pierwotny i naturalny wpływ na dziecko, także w porządku wiary, to niech matka da dziecku różaniec, niech ojciec wręczy Pismo Święte. Tak będzie lepiej, niż gdyby te pamiątki seryjnie wręczał ksiądz.

Pięknie to wyczuwa ten ksiądz:

Więcej: http://www.parafiajunikowo.archpoznan.pl/poswiecenie-rozancow-5/

Należałoby też pomyśleć o jakimś rytuale, małym obrzędzie, wręczenia, założenia, przekazania.

A może masz jakieś doświadczenia, myśli z tym związane?

Pisz w komentarzach.

Uważasz to za ciekawe i wartościowe

4 thoughts to “Pewien ważny drobiazg w przygotowaniu do Pierwszej Komunii”

  1. To bardzo dobre ale co z dziećmi, których ojciec nie jest zainteresowany przygotowaniem do Komunii swojego dziecka. Powody są różne – rodzice są po rozwodzie, matka samotnie wychowująca lub tata oportunista i nie pójdzie choćby miało by go to życie kosztować. Tylko matka to przepłacze a dla dziecka będzie to kolejny policzek.
    Czasem chrzestny ojciec coś pomoże a jeśli nie?

    1. To samo co z dziećmi, których matka nie jest zainteresowana.

      Sposobów jest wiele. Żaden nie gwarantuje sukcesów.
      Pomoże szacunek i danie bezpieczeństwa rodzicom. Wielu ucieka ze strachu, że coś się obnaży, że się skompromitują, że ktoś ich będzie opieprzał.
      Pomoże presja, ale nie chamska. Ja proszę, by oboje rodzice przyszli na spotkanie ze mną, na początek przygotowania. Pewna mama powiedziała szczerze, że mąż nie chce. Poprosiłem ją, by jeszcze raz przekazała moje zaproszenie, że to jest ważne. Powiedziałem także (zagroziłem?), że jeśli nie przyjdzie to ja przyjdę do niego i będę na kolanach prosił, by zajął się komunią swojego dziecka.
      Ojciec przyszedł i bez wyrzutów, serdecznie mówiłem o przygotowaniu do Komunii i jakie w tym przygotowaniu znaczenie ma ojciec.
      A gdyby nie przyszedł? No to bym poszedł do niego.

      Daję też możliwość, by ci, którzy naprawdę nic nie czują i nie przeżywają żadnego związku z wiarą, mogli otwarcie to zadeklarować.

  2. Problemem może być to, że rodzice nie przychodzą z dziećmi na Biały Tydzień. Znowu pewnie potrzeba by było w trakcie przygotowań zwrócić na to uwagę rodziców. Musieliby być absolutnie wszyscy rodzice, bo inaczej dziecku zrobi się przykro.
    Pomysł moim zdaniem dobry, ale wymagałby dobrego przygotowania rodziców

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *